Fryzura retro – krok po kroku

0
118

Fryzura Retro

1. Na rozczesane wcześniej włosy równomiernie nakładam piankę, czekam aż wyschnie (można się w tym celu wspomóc suszarką), rozczesuję włosy ponownie. Używam pianki o największym stopniu utrwalania – 5/5 w skali oferowanej przez producenta.


2. Następnie lakieruję włosy (nie tylko od góry, ale też od dołu, staram się polakierować całą ich powierzchnię). Czekam, aż lakier wyschnie, znowu rozczesuję włosy. Używam lakieru o bardzo wysokim stopniu utrwalania, ale nie najwyższym – 4/5 w skali. Najmocniejsze lakiery bardzo sklejają włosy, dlatego ich nie polecam. Polakierowanie włosów przed użyciem lokówki sprawia, że włosy:

  • nie puszą się
  • nie wyślizgują się z lokówki
  • mają ładny, równomierny i utrwalony skręt

Niestety oprócz tego zapewne niszczy to włosy, więc jeśli nie macie aż tak opornych w układaniu włosów jak ja, nie róbcie tego zbyt często.


3. Robię na głowie dwa przedziałki (przynajmniej jeden z nich powinien być równy, ponieważ zostanie już na swoim miejscu i będzie tym widocznym po ułożeniu włosów), zbieram włosy na czubku i spinam je, żeby nie przeszkadzały.


4. Palcami zbieram pasmo do nakręcenia na lokówkę i nawijam je na nią zaczynając od okolicy nasady włosów, nie od końcówek. Pozostawiam je na lokówce na ok. 10 sekund, następnie delikatnie podnoszę klapkę i staram się, aby pasmo samoistnie zsunęło się z niej.


5. Przy nakręcaniu uważam, żeby klapka przytrzymująca włosy była ułożona zgodnie z kierunkiem, z którym włosy zostały nawinięte na lokówkę.


6. W innym przypadku mogą powstać nieestetyczne zagięcia.


7. Zakręcanie włosów od nasady sprawia, że skręt jest bardzo równomierny, trwały i nie rozprostowuje się z czasem. Powoduje jednak, że końcówki nie są dokładnie zakręcone, ponieważ nic ich nie przytrzymuje (dociskania/przytrzymywania ich palcami zdecydowanie nie polecam). Dlatego końcówkę każdego pasemka traktuję lokówką osobno – tym razem to właśnie ją „łapię” klapką, a dół pasemka raz owijam wokół lokówki, aby nadać odpowiedni kierunek (i przytrzymuję je ręką, aby nie zniszczyć już zakręconej części).


8. Następnie jeszcze gorące pasemko „składam” na płasko i spinam płaską klamerką – to dodatkowo utrwala skręt, a oprócz tego ułatwia pracę z dalszymi partiami włosów i zapobiega plątaniu się zakręconych pasm z prostymi włosami. Czynności opisane wyżej powtarzam, aż zakręcone zostaną wszystkie wydzielone włosy. Na sam koniec zostawiam jednak włosy na dole, ponieważ znacznie różnią się długością od reszty i łatwiej się rozprostowują. W ich przypadku na lokówkę nakręcam cieńsze pasma, aby więcej włosów miało bezpośredni kontakt z gorącym metalem.


9. Kiedy i one zostaną zakręcone i podpięte, rozpuszczam włosy spięte na środku głowy, rozczesuję i zaczynam nakręcać pasmami z myślą o tym, z której strony będzie przedziałek.

Prawie koniec!


10. Na sam koniec zostawiam grzywkę, którą dzielę na dokładnie dwa pasma i, oczywiście, zakręcam i spinam.


11. Kiedy wszystkie włosy są już spięte, można zawiązać na głowie chustkę lub specjalną siatkę na wałki i iść spać (na miękkiej poduszce  ). Można też poczekać, aż włosy wystygną i układać je dalej. Wypinam w tym celu wszystkie spinki – uważam jednak, żeby nie haczyć zawiasami o włosy.


12. Ponownie lakieruję włosy i czekam, aż lakier wyschnie.


13. Następnie całość bardzo dokładnie rozczesuję – dzięki temu nie będą widoczne poszczególne pasemka nakręcane na lokówkę, a włosy będą tworzyły spójną całość o jednakowym, płynnym skręcie.


14. Po rozczesaniu włosy mogą być nieco napuszone, a pojedyncze włoski mogą odstawać.


15. W tym celu ręcznie modeluję włosy – są to czynności, które trudno opisać, ponieważ zależą od tego, jak danego dnia włosy postanowią się ułożyć. Zaczynam od zaczesania włosów za ucho z tej strony, gdzie jest ich mniej – przytrzymuję zaczesane włosy, lakieruję, „przylizuję” dłonią, a następnie podpinam wsuwką.


16. Następnie partiami lakieruję włosy i „przylizuję” odstające włoski, ręcznie pogłębiam i poprawiam skręt (wszystko to robię na mokrym jeszcze lakierze). Czasami pomagam sobie szczotką (niekiedy niektóre partie wymagają ponownego rozczesania, aby lepiej się ułożyły), czasami grzbietem grzebienia (jest pomocny przy pogłębianiu skrętu, ponieważ nie przyklejają się do niego włosy mokre od lakieru, a do skóry tak).


17. Szukam miejsc, które ładnie się zakręciły i które mogłabym wymodelować tak, aby fryzura była jak najciekawsza (skupiam się na przodzie włosów, gdzie można najwięcej podziałać – z tyłu włosy powinny być raczej jednakowe).


18. Na koniec zajmuję się grzywką – zaczesuję wszystkie odstające włosy, podnoszę grzywkę i lakieruję jej nasadę. Trzymam włosy tak długo, aż lakier całkowicie nie wyschnie.


19. To jednak za mało, aby grzywka pozostała podniesiona, dlatego tapiruję ją delikatnie w dwóch miejscach – z jej boku z tej strony, po której nie ma przedziałka i pośrodku. Po natapirowaniu grzywka jest już na tyle sztywna, aby nie opadać. Jeśli gdzieś w jej okolicach pozostały odstające włoski, oczywiście robię z nimi porządek.


20. Gotowe!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here